środa, 7 maja 2014

Rozdział 6 "Darmowa kurtyzana"


CZYTASZ=KOMENTUJESZ


     Usiadłam na miejscu pasażera. Strasznie ładnie pachnie w jego samochodzie. Typowymi męskimi perfumami, ale jednak ładnie. Na desce rozdzielczej było przyklejone zdjęcie jakiejś kobiety. Jej azjatycka uroda sprawiła, że poczułam się nijako. Miał przepiękną karmelową skórę, na zdjęciu wydawała się być miękka w dotyku. Była nieziemska. 
-Kto to?- zapytałam Tomlinson'a. 
-Ktoś, kto był dla mnie ważny- odburknął. 
-Jaka ona była?
Nie otrzymałam odpowiedzi. Uraziłam go? W sumie to nie chciałam tego zrobić. Na zapas, muszę trzymać język za zębami. Nie odzywał się jeszcze długi czas. Kurwa, kto to jest?!
-To była moja dziewczyna, Jill. Została zabita przez tego idiotę, Michael'a. Zabiję kiedyś skurwiela gołymi rękoma.- wysyczał przez zaciśnięte zęby.
-Rozumiem.- to tyle? Tyle mam do powiedzenia? A ile miała lat? No kurwa. Ja pierdolę. Przerzuciłam moje kolorowe włosy na jedno ramię. Zajebiście! Teraz będziesz zgrywać wielką panienkę do posunięcia? Nie!
     Nie rozmawialiśmy więcej, było cicho. Strasznie cicho.
-Gdzie cię odwieść?- zapytał cicho.
Podałam mu dokładny adres domu Maryse. Zwyczajny, w miarę duży dom. Nic specjalnego. On patrzył na niego z... odrazą? No co koleś?! Dom ci się nie podoba? Weź spieprzaj!
Trzasnęłam drzwiami od samochodu i poszłam w stronę domu.
-Brie!- krzyknął.
Odwróciłam się. Kurwa, idzie tu.  Jednym ruchem złapał mnie za szyję i ścisnął. No kurwa!
Coraz ciężej było mi złapać oddech.
-Puść- wyszeptałam.- Proszę.
-Z moim samochodem masz się obchodzić z należytym mu szacunkiem!-wykrzyczał mi w twarz.
-Przepraszam, puść mnie- wyszeptałam.
Przed oczami zaczynałam widzieć ciemne plamy. Wbił paznokcie w skórę mojej szyi. Jestem pewna, że zostaną jakieś ślady. Popierdoleniec. Puść no!
Jego ucisk lekko zelżał i po chwili puścił mnie odpychając z całej siły po czym ległam na ziemię. Ja pierdolę! Szybko przemieściłam się sunąc tyłkiem po trawi byle dalej od tego... psychopaty! Szybkim krokiem podszedł do mnie i złapał za moje włosy ciągnąc w górę. W moich oczach pojawiły się łzy. Kurwa!
-Puść mnie!- krzyczałam w spazmach bólu.
-Najpierw nauczysz się szacunku, szmato!- wysyczał przez zaciśnięte zęby.
Zamknęłam oczy, kiedy łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Poczułam przezywający ból na moim policzku. Z moich ust wydobył się szloch. To tak, kurwa, boli! Rzucił mną o ziemię i kopnął w brzuch. Nie mogłam złapać oddechu. Zaczęłam głośno kaszleć i szlochać.
     Przetarłam zaspane oczy i poczułam ból na skórze wokół oczu. Chciałam usiąść, jednak nie mogłam. Bolał mnie brzuch, każdy wdech i wydech sprawiał mi ból. Po kilku minutach zagania się z bólem wstałam i podeszłam w stronę wielkiego lustra powieszonego na ścianie na korytarzu. Spałam na kanapie? Uniosłam bluzkę i zobaczyłam jedno wielkie obtarcie i siniaka.
-Cze... o kurwa!
Popatrzyłam w odbicie Maryse za mną. Jej mina mówiła sama za siebie.
-Nic nie mów.- powiedziałam wydychając zabrane wcześniej powietrze przez co skrzywiłam się.
-Musisz jechać do lekarza!- krzyknęła.- Kto cię tak urządził?- zapytała.
-Po tym jak pojechałaś gdzieś, zostawiając mnie samą, Louis zaproponował mnie podwieźć do domu. Kiedy odjechał jakiś pijany kolo się na mnie rzucił.- skłamałam.
-Stop! Tomlinson odwiózł cię do domu?!- wrzasnęła.
-No...
-Nigdy więcej nie wsiadaj do jego samochodu!
Nie mam takiego zamiary, pomyślałam.
-Ok.
     Usiadłam na krześle w poczekalni. Nie było ludzi, siedziałam sama. Z gabinetu lekarza wyszła starsza pani podpierając się o kulę łokciową. Biedna. Ledwie co może chodzić i pomaga jej coś co jest martwe i nie ma uczuć.
-Pani Richter proszona do gabinetu- odezwała się kobieta z recepcji. Wstałam z krzesła które lekko zaskrzypiało. Podeszłam do drzwi, które były otwarte. Doznałam szoku kiedy zastałam tam Zachary'ego.
-O witaj Brie!- uśmiechnął się kiedy podniósł na mnie wzrok, jednak zaraz ten jego uśmiech zszedł i na jego miejsce weszło zdziwienie.-Co ci się stało?!- zapytał z lekka oburzony.
-Tomlinson się stał- powiedziałam nadąsana. Czemu nadąsana? Nie wiem!
-Chodź, obejrzę cię.
     Otworzyłam drzwi od domu. Ja pierdolę! W środku wszystko było nie na swoim miejscu, na podłodze w niektórych miejscach pływała krew. Na piętrze usłyszałam trzask łamanego drewna i strzały, bardzo głośne strzały. Na górze schodów pojawiła się zakrwawiona Maxine. Matko. Zbiegła po schodach kierując się w moją stronę.
-Uciekaj!- krzyknęła.
Popatrzyłam w górę, na schody i zobaczyłam Maryse schodzącą ze chodów, była strasznie zdyszana. Kiedy chciała pokonać trzeci schodek za nią pojawił się mężczyzna w białej kominiarce, cały był ubrany na biało. Jego ubrania były pobrudzone krwią. Złapał blondynkę za włosy i wycelował bronią w stronę moją i Maxine. Rozległ się huk i brunetka leżała na ziemi. Wyrwałam się z miejsca i ruszyłam biegiem w stronę drzwi. Kolejny huk i kula wylądowała w futrynie obok mnie. Pokierowałam się w stronę najbliższego posterunku. Na przeciwko mnie bardzo wolnym tempem jechał radiowóz policyjny. Wybiegłam na ulicę starając się go zatrzymać. Z samochodu wysiadł młody policjant. Zaraz za nim pojawił się drugi.
-Pomocy... Tam w domu... On ją zabił- wyszlochałam.
Jeden z policjantów zerwał się biegiem w stronę domu z którego było słychać strzały.
Kurwa! Wszyscy zginiemy.

___________________________
____________
____

NO WIĘC MAMY KOLEJNY! TOK SIĘ CIESZĘ, ŻE SIĘ WYROBIŁAM PRZED PIĄTKIEM.
OSTRZEGAM, ŻE NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE, DZIWNY...
PRZY PISANIU NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU POMOŻE MÓJ BRATANEK, KTÓRY MA 12 XD 
NO UWIELBIAM GO NORMALNIE, JEST MEGA WIELKIM FANEM 1D :P 
WIĘC WASZA KALEKA BYŁA DZISIAJ U LEKARZA I DOSTAŁA ZWOLNIENIE DO KOŃCZ TYGODNIA XD JAK JA KOCHAM MOJEGO LEKARZA, KTÓRY MIMO WSZYSTKO I TAK CHCIAŁ MNIE DAĆ DO RZEŹNI XD 
NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE TRADYCYJNIE PO 3  KOMENTARZACH I JUŻ XD 
TAK, JA NIE DOBRA! HUEHUEHUE 
BUŹACZKI! 

3 komentarze:

  1. nie wiem dlaczego, ale nie widzę 2/3 rozdziału :/ na telefonie też. Żeby przeczytać musze zaznaczyć tekst wtedy na niebieskim tle go widać..
    Ogólnie bardzo fajny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne!!! dopiero teraz przeczytałam cały blog!!! no ale Bomba

    OdpowiedzUsuń